W dniach 28–30 sierpnia 2026 w Loretto uczestniczyliśmy w rekolekcjach „Abyście panowali” (Rdz 1,28), prowadzonych przez o. Wojciecha Mikulskiego SJ i inspirowanych książką Chrisa Lowneya Heroiczne przywództwo.
Lowney, patrząc na ponad 450 lat doświadczenia jezuitów, stawia prostą, ale wymagającą tezę: każdy z nas jest przywódcą, ponieważ każdy podejmuje decyzje, wpływa na innych i odpowiada za jakiś fragment rzeczywistości. Na rekolekcjach dowiedzieliśmy się, że przywództwo nie zaczyna się od stanowiska, ale od wewnętrznego kompasu – osobowości, talentów i wartości danego człowieka.
Dlatego według jezuitów pierwszym krokiem w stawaniu się skutecznym przywódcą jest samoświadomość – poznanie swoich wartości, talentów, słabości i motywacji. Ignacjańska refleksja uczy zatrzymywać się i pytać: co daje mi życie, a co mi je odbiera? Gdzie działam w wolności, a gdzie kieruje mną strach lub ego.
Z takiego zakorzenienia może rodzić się pomysłowość: odwaga, żeby zmieniać sposoby działania, nie rezygnując z własnych wartości. Jezuici mogli wyruszać w zupełnie obce miejsca właśnie dlatego, że nie potrzebowali szczegółowych instrukcji – mieli jasny cel i kierowali się wewnętrznym kompasem.
W jezuickim podejściu przywództwo nie może istnieć bez miłości. To ona pozwala dostrzec w drugim człowieku jego godność, talenty i możliwości. Nie kierować innymi przez lęk, ale tworzyć przestrzeń, w której mogą wzrastać i działać samodzielnie.
Dopełnieniem jezuickiego podejścia do przywództwa jest heroizm – nie pogoń za wielkością, lecz wewnętrzna wielkoduszność, odwaga, pokora i wytrwałość, by pytać: co więcej dobrego mogę zrobić z tym, co zostało mi powierzone.
Właśnie dlatego najważniejszym narzędziem lidera jest on sam. To od jego samoświadomości, decyzji i gotowości do odpowiedzialnego działania zależy, czy będzie potrafił mądrze prowadzić innych.
Przywództwo zaczyna się od chwili, w której przestajemy jedynie reagować na życie i zaczynamy świadomie za nie odpowiadać.
Z Panem Bogiem,
Magda





