Każdemu człowiekowi potrzebującemu naszej pomocy, jeśli tylko możemy, powinniśmy ją okazać […]. Nie tylko tym mamy dobrze świadczyć, którzy nas kochają, których sami kochamy, ale każdemu, kto naszej pomocy potrzebuje! (ks. Ignacy Kłopotowski)
Zgodnie z istotą chrześcijaństwa w parze z miłością Bożą idzie miłość bliźniego i naprawdę tylko po miłości do bliźnich można poznać prawdziwą miłość Bożą. Bł. ks. Ignacy Kłopotowski pilnie strzegł wyrazistości tego znaku miłości Bożej i w swoim życiu, i w życiu tych, do których docierał przez kazania i prasę. Ks. Stanisław Mystkowski zaświadczył: Przez całe życie głęboko wierzył i gorąco kochał Boga, Kościół, Polskę swoją Ojczyznę i dla niego nie było trudu, którego by nie podjął, gdy widział, że o sprawę Bożą chodzi.
Chleb dla ciała i duszy
I właśnie ta żarliwa, bezwarunkowa miłość do Pana Boga skłaniała bł. ks. Ignacego do oddania się całkowicie Kościołowi i poświęcenia się drugiemu człowiekowi. Miłość Boga owocowała u niego przede wszystkim miłością do ludzi, do których starał się w różny sposób trafić i wskazać lub dopomóc w drodze do zbawienia. Jego życie i działalność rzeczywiście są nacechowane bezgraniczną, prawdziwą i całkowicie bezinteresowną miłością do drugiego człowieka, a w szczególności do najsłabszych i najbardziej potrzebujących, ponadto charakteryzuje się głębokim szacunkiem do każdej osoby ludzkiej.
Był zainteresowany każdym cierpieniem i każdą niedolą. Nawet o najgorszych ludziach wyrażał się z wyrozumiałością, a jeśli nie mógł tego zrobić, to milczał. Leżało mu szczególnie na sercu zbawienie dusz. Ks. Kłopotowski liczył na opiekę Bożą w każdej pracy podejmowanej na tej ziemi, ale liczył również na nagrodę za podejmowane trudy i cierpienia: Im więcej teraz znojów i trudów ponosimy, tym pewniejsza i większa czeka nas zapłata od Boga. Nie żałował siebie, pracował bez wytchnienia i cierpiał, nie żaląc się nigdy. Z gorliwością ofiarowywał swoje życie, ponieważ żył nadzieją nagrody wiecznej. Pisał: Kiedy ciężko, krzepmy ducha nadzieją, że kres niedaleki i rychło pora odpoczynku się zbliży. Bóg na nas patrzy i wszystko rachuje, a nic nie ujdzie Jego oka. Lata upłyną szybko, a gdy chwila ostatnia nadejdzie, cieszyć się będziemy tym, cośmy tu zrobić zdążyli. BO TO JUŻ NASZE NA WIECZNOŚĆ.
Owocująca wdzięczność
Ks. Ignacy miał głęboką wdzięczność Panu Bogu za dar powołania kapłańskiego. Z tej bezgranicznej wdzięczności wypływały jego częste rozważania nad sposobem odpłacenia się, choć w części, za otrzymaną łaskę. Były one motywem przewodnim działania, obecnym w całym jego życiu. Napisał: Człowiek nie potrafi wynaleźć dzieła, które by choć w części wyraziło jego miłość i wdzięczność za wszystko, co dlań Bóg uczynił.
Na łamach swoich publikacji wracał wielokrotnie do istoty miłości bliźniego. Tej tematyce poświęcił także serię artykułów, które ukazały się w czasopiśmie „Kółko Różańcowe” czy w „Posiewie”, omawiając w nich zasady i realizację dzieł miłosierdzia, zarówno duchowych, jak i materialnych. Pisał między innymi: Miłość bliźniego nie polega na pięknych i serdecznych słowach, ale na dobrych uczynkach, a w uczynkach miłosiernych nie mamy między osobami przebierać.
Innym razem akcentował: Nie byle jak, nie na odczepnego, nie dla oka, ale całym sercem, wszystkimi siłami starać się ulżyć niedoli […], gdyby w nas była prawdziwa miłość, ileż to nawet bez wielkiego wysiłku moglibyśmy dobrego zrobić dla innych.
Biednym poświęcał swój czas, majątek, troskę. Był dla nich serdeczny, usłużny i wrażliwy na ich potrzeby, a nawet wychodzący naprzeciw ich ludzkim sprawom. Potrzebom duchowym ubogich i prostych ludzi bez wykształcenia była poświęcona część jego publikacji. Bł. ks. Ignacy Kłopotowski często powtarzał: pamiętajmy, że ile razy bliźni nasz czegoś potrzebuje, tyle razy Ewangelia święta powtarza do nas słowa naszego Pana Jezusa: Pan tego potrzebuje.
Wymowa czynów
Błogosławiony ks. Ignacy doskonale rozumiał, że czyny miłości płynące z wiary w Boga przemawiają bardziej do ludzi niż słowa. Postawa prawdziwie ewangeliczna wyzwala u innych pragnienie poznania i zaprzyjaźnienia się z Chrystusem. Powodem ubóstwa duchowego jest często skrajna nędza materialna. Tej nędzy przede wszystkim usiłował on zaradzić. Głęboka wiara pozwalała mu dostrzegać potrzebującego Chrystusa w najbardziej sponiewieranym człowieku. Organizując ludzkie warunki życia dla najbiedniejszych, przygotowywał grunt pod zasiew słowa Bożego.
Cała działalność dobroczynna była doskonale zorganizowana, jak zaświadcza ks. Henryk Kleczyński, który po śmierci bł. ks. Ignacego kontynuował z wielkim zaangażowaniem jego dzieło. W jego świadectwie między innymi czytamy: W stosunku do biednych był troskliwy, czuły, uczynny, wiem, że dużo im rozdawał. Gdy po Jego śmierci pracowałem w Parafii Matki Bożej Loretańskiej przy kościele św. Floriana, powierzono mi prowadzenie dzieł charytatywnych w tej Parafii i stąd wiem, że praca ta była tu prowadzona bardzo porządnie. Były tu zorganizowane konferencje św. Wincentego a Paulo, stowarzyszenie Pań Miłosierdzia, kuchnia bezpłatna dla biednych i inne akcje indywidualne, nad którymi czuwał za życia Ks. Kłopotowski jako proboszcz i dziekan.
Ks. Ignacy miał szerokie serce na potrzeby innych ludzi, żył dla innych, biednych i potrzebujących. Siostra Serafina Pieczywek, posługująca wówczas w Loretto, wspomina: Pamiętam, że w tamtym czasie do naszego klasztoru w Loretto przychodziła codziennie gromadka ludzi, aby otrzymać obiad. Wielka bieda wówczas panowała. Gdy siostry mówiły, że pijakom czy włóczęgom nie trzeba dawać jałmużny, Ojciec Założyciel mówił, że lepiej pomylić się i dać człowiekowi, który nas okłamał, że potrzebuje, aniżeli odmówić jałmużny naprawdę potrzebującemu.
Bł. ks. Ignacy Kłopotowski wyznawaną i rozpowszechnianą naukę Bożą o cnocie miłości okazywał w czynach. Zasłynął bowiem jako opiekun ludzi pokrzywdzonych, ubogich, sierot, chorych i starych. Był on naprawdę dobrym Samarytaninem, okazującym miłość bliźniego w czynie. Nie lubił pustych, napuszonych słów o miłości, ale konkretny czyn, stąd jego powiedzenie: miłość to nie osłodzona woda.
Miał on ogromny talent spotykania ludzi pobożnych, zamożnych i ofiarnych na cele dobroczynne, dzięki którym została wykonana ogromna praca charytatywna. Pracował bez wytchnienia i dokonał więcej, niż mógł – jak podsumował jego działalność ks. Jan Pałyga SAC.
Niech przykład ojcowskiej miłości bł. ks. Ignacego, wrażliwej na potrzeby konkretnego człowieka i ogarniającej sercem każdego, a zwłaszcza najbardziej potrzebujących, będzie dla nas nieustannym wsparciem i wzorem w pracy nad sobą. Niech uczy każdego z nas otwierania serca na potrzeby żyjącego obok nas człowieka.
s. M. Klara Bielecka CSL

