Poświęcenie Drogi Krzyżowej 15 marca 2024

Rozmowa z Pawłem Pietrusińskim

W rozpoczynającym się Wielkim Poście wierni gromadzący się w Sanktuarium w Loretto modlić się będą przed nowymi stacjami drogi krzyżowej. Jak zaczęła się Pana praca nad tymi rzeźbami?

Zostałem zaproszony do współpracy przy tym projekcie przez architekta tego pięknego kościoła, czyli przez p. Tomasza Kulsa. Jego zamysłem było to, aby stacje drogi krzyżowej zostały wyrzeźbione w kamieniu. Dziś coraz mniej artystów zajmuje się rzeźbieniem w kamieniu. Propozycję przyjąłem z zainteresowaniem i z radością. Zgodziłem się.

Początki pracy okazały się nie łatwe. Według projektu drogi krzyżowe miały zostać wpisane w nawiązujące do stylu romańskiego ramy w kształcie zwanym koniczyną. Rozwiązanie piękne, ale pozostawiające na samą rzeźbę przestrzeń około 30 x 20 cm. To bardzo mało biorąc pod uwagę, że sceny miały być przedstawione w sposób klasyczny, czyli z pełnymi postaciami występujących na nich osób. Moje namowy o powiększenie tych ram okazały się bezskuteczne. To było dla mnie dużym wyzwaniem, aby tę dość niedużą przestrzeń pomimo umieszczenia jej 3,5 metra nad posadzką, tak wykorzystać, aby to była taka realna, czytelna opowieść dla wiernych.

Udało się pokonać te trudności?

Stacje drogi krzyżowej powstały zgodnie z planem architekta i w tych rozmiarach jakie przewidział stanowią piękną ozdobę świątyni. Dobrze się wkomponowały w ogólny, dość surowy wygląd wnętrza.

Prace zaczęły się od szkiców, które przesyłałem siostrom loretankom. Siostry chciały, aby nie była to powielona droga z innego sanktuarium, ich pragnieniem było, aby w Loretto była jedyna i niepowtarzalna scenografia drogi krzyżowej. Po konsultacjach przystąpiłem do przygotowania gipsowych modeli. Nie zawsze rzeźbiarze pracujący w kamieniu przygotowują modele. Wziąwszy jednak pod uwagę ograniczenia stawiane przez rozmiary stacji, sam pragnąłem na nie spojrzeć i zastanowić się nad tym, czy udało się wyrazić głębię przedstawianych wydarzeń, oraz czy mimika i gesty są czytelne. Po rozmowach z siostrami zostało już tylko przekuć wzór w kamień.

Jak czasochłonne jest to zajęcie?

Wykucie jednej stacji w kamieniu zajęło mi około jednego miesiąca. Stacji jest czternaście, a więc czternaście miesięcy. Całość prac z projektowaniem i modelami, zajęła ponad cztery lata. Czas ten dodatkowo wydłużyła pandemia.

Pandemia wstrzymała prace?

Pandemia sprawiła, że moja praca nad stacjami drogi krzyżowej stała się jednocześnie moją osobistą drogą krzyżową. Covid 19 przeszedłem ciężko. Po leczeniu jeszcze długo zmagałem się z powikłaniami. Pojawiły się u mnie problemy sercowo-ciśnieniowe, a także z rękoma, przez co musiałem zawiesić prace nad drogą krzyżową. Nie byłem nawet pewien, czy w ogóle będę mógł do niej powrócić. Proponowałem siostrom, aby przekazać modele innemu rzeźbiarzowi, aby według ich wzoru wykuł je w kamieniu. Siostry nie zgodziły się, chciały, abym to ja wykonał tę pracę. Jestem im bardzo wdzięczny za zaufanie i za cierpliwość, jaką mi okazały. Po półrocznej przerwie powróciłem do pracy i rzeźby zostały ukończone.

Wszystkie stacje zostały wykonane ręcznie?

Tak. W tej pracy nawet nie mogłem sobie pomóc żadną mechaniką. Owszem, niekiedy rzeźbiarze korzystają z frezarki, lub kopiarki do kamienia, które pomagają w dochodzeniu do formy, czyli w zdejmowaniu nadmiaru w kamieniu. Stacje drogi krzyżowej w Loretto to są jednak takie maleństwa, że tutaj nawet nie było jak tego zrobić technicznie.

Siostry chciały, żeby to była jedyna taka droga krzyżowa, żeby była niepowtarzalna. Skąd artysta bierze ten niepowtarzalny pomysł?

Największą pracę artysta wykonuje nie wtedy, kiedy jest cały spocony i kuje, tylko wtedy kiedy siedzi i z pozoru nic nie robi, czyli gdy zastanawia się nad tym jak przedstawić daną scenę. Bez pomysłu, bez przemyślenia tematu żaden artysta nie posunie swojego projektu do przodu. Bez tego etapu cała ciężka praca kucia może kompletnie nie mieć sensu.

Przygotowując się do wykonania stacji w Loretto postanowiłem nie oglądać żadnych innych stacji. Skupiłem się na rozważaniach jak mogły wyglądać sceny biblijne w odbiorze naocznych świadków. Chciałem po prostu zobaczyć tę scenę, ale nie tylko w sensie przemyślenia ustawienia postaci, ale tak by wydobyć z nich to czym te sceny były naprawdę. Dla przykładu, stacja numer dwa: Chrystus bierze krzyż na ramiona. Nie chciałem, żeby to była ta stacja, gdzie Chrystus już z krzyżem na ramionach rusza w ostatnią drogę. Najważniejsze wydało mi się ukazanie momentu przyjęcia krzyża przez Zbawiciela. Przyjęcie krzyża to ten moment, gdy Chrystus niejako wita się z nim. Na razie jeszcze nie odczuwa tego fizycznego bólu, tego cierpienia, ale już jest świadom tego, co go czeka. Jezus widzi krzyż, nie ucieka przed nim, poddaje się mu z pokorą.

Zastanówmy się teraz nad sceną, gdy Chrystus zostaje z szat obnażony. To jest taki moment w męce, gdy oprawcy mają czas, żeby zagrać w kości o Jego szaty. Żołnierze ze skazańcem dotarli na Golgotę, on czeka na kaźń, a oni mają czas na grę. Pomyślałem, że to jest ten moment, kiedy Chrystus mógł przybrać postać Jezusa Frasobliwego. Siedzi nago, skulony z podpartą głową w koronie cierniowej. Tam toczy się rozmowa z Bogiem. To chciałem wyrazić. Tak powstawał przez długie godziny pomysł na całą drogę krzyżową, której pierwszym zarysem były szkice.

To z takich przemyśleń powstają konkretne pomysły na wygląd rzeźb.

W Sanktuarium w Loretto rzeźby drogi krzyżowej staną się obiektem kultu. Wierni będą się wpatrywać w nie, modlić się i rozważając mękę Jezusa Chrystusa. Będzie to ich droga zbliżania się do Boga. Czy praca artysty rzeźbiarza stacji drogi krzyżowej też zbliża do Boga?

Rzeźbiąc Jezusa Chrystusa na krzyżu nie sposób nie myśleć o tym, to znaczy nie myśleć o Nim i nie rozmawiać z Nim. Podobnie rzeźbiąc Madonnę, rozmów Matką Boską jest wtedy mnóstwo. Podczas wielogodzinnej pracy rzeźbienia po prostu myśli się o tym, co się rzeźbi, człowiek stara się wniknąć w to, co dana postać mogła odczuwać. Myśli same uciekają do tych osób, które staramy się przedstawić. Nie da się podjąć tematów sakralnych bez rozmowy z Bogiem i bez modlitwy.

Czy weźmie Pan udział w nabożeństwie drogi krzyżowej w Sanktuarium w Loretto?

Taki mam zamiar. Choć muszę przyznać, że wolę się modlić przed wizerunkami, których ja nie tworzyłem. Pracując nad rzeźbą, człowiek ma do niej osobisty stosunek. Gdy przekazuje ją do świątyni, ona zaczyna żyć swoim życiem, jest omadlana przez wiernych i przestaje być moją, a staję się bożą. Obserwacja tego przez artystę rodzi specyficzne, wyjątkowe uczucie, które trudno wyrazić. To sprawia, że rozumiem średniowiecznych twórców, którzy nie podpisywali swoich dzieł, bo były tworzone na chwałę Boga. I tak jest do dziś z dziełami sakralnymi. Tak też jest z drogą krzyżową w Loretto. Nie jest ona już moja, ona służy teraz samemu Bogu.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Krzysztof Gajkowski
Nasz Dziennik” Sobota-Niedziela, 17-18 lutego 2024

Nabożeństwo Drogi Krzyżowej przy nowo erygowanych stacjach drogi krzyżowej, której przewodniczył Ks Biskup Romuald Kamiński. Poszczególne rozważania oparte na tekstach bł. ks Ignacego Kłopotowskiego czytali wierni.

15 MARCA 2024 ERYGOWANIE I POŚWIĘCENIE STACJI DROGI KRZYŻOWEJ W LORETTO

Dzięki wielu ofiarodawcom i wsparciu modlitewnemu udało się zakończyć trwające cztery lata prace nad kamiennymi stacjami drogi krzyżowej w Loretto. Serdecznie dziękujemy wszystkim zaangażowanym i wspierającym tę inicjatywę.

Już niedługo, dzięki specjalnemu poświęceniu i błogosławieństwu będziemy mogli rozważać Mękę Jezusa  Chrystusa w świątyni w Loretto tak jakbyśmy rzeczywiście byli w tym czasie w Jerozolimie i korzystać z załączonych do tej modlitwy odpustów.

Uroczystościom będzie przewodniczyć ks. Bp Romuald Kamiński.

Godz. 18.00 Msza św.

Obrzęd poświęcenia stacji drogi krzyżowej

Nabożeństwo Drogi Krzyżowej pod przewodnictwem księdza Biskupa.