Skip to content Skip to footer
Zatroskany o najbiedniejszych parafian na Pradze

Zatroskany o najbiedniejszych parafian na Pradze

Zwiedziłem wczoraj przytułek nocny na Pradze. Przepiękny budynek. Wzniosłe dzieło ks. prałata Chełmickiego. Pierwszy odczuł dolę bezdomnych, zajął się nimi i pobudował w kilku dzielnicach Warszawy takie przytułki nocne. Nawet nie sposób pomyśleć, gdzieby ci nieszczęśliwi tułali się przez noc, gdyby nie serce miłosiernego kapłana, który potrafił w krótkim czasie przed kilkunasty laty, gdy nikt, literalnie nikt, nie zajmował się społecznymi sprawami, ogarnąć całą tę nędzę w Warszawie (ks. Ignacy Kłopotowski).

W dniu 14 czerwca 1919 roku zmarł ks. Alojzy Volkmer, proboszcz Parafii Matki Bożej Loretańskiej na podwarszawskiej Pradze. Arcybiskup Aleksander Kakowski na jego miejsce naznaczył bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego, dodając mu jeszcze obowiązki dziekańskie.

Ks. Ignacy, obejmując tę parafię, brał w opiekę duszpasterską 78 tysięcy wiernych, głównie rzemieślników, robotników i biedoty. Na terenie parafii, którą obejmował, znajdowało się między innymi kilka szkół, szpital pw. Przemienienia Pańskiego prowadzony przez siostry szarytki, dyrekcja Kolei Państwowej i szpital kolejowy, cerkiew prawosławna, synagoga i kościół mariawitów, dwa przytułki dla biednych prowadzone przez Kościół. Bł. ks. Ignacy brał pod swój zarząd kilka kaplic wybudowanych dzięki staraniom poprzedników dla ułatwienia dotarcia do wiernych oraz cudami słynącą kaplicę Matki Bożej Loretańskiej, która już od XVII wieku ściągała na Pragę wiele pielgrzymek. W pobliżu wybudowany został duży kościół w stylu neogotyckim pod wezwaniem św. Michała Archanioła i św. Floriana, konsekrowany przez arcybiskupa Popiela w 1901 roku. Kościół ten ustanowiono w 1919 roku kościołem parafialnym, a dotychczasowy kościół parafialny, mieszczący w sobie Domek Loretański, stał się kościołem rektorskim.

Pierwsze kroki duszpasterskie

Błogosławiony ks. Ignacy Kłopotowski, zawsze czuły na potrzeby ubogich, rozpoczął swoją pracę duszpasterską od wizyty w przytułkach nocnych. 2 lipca 1919 roku od godz. 21.00 zaczął swoje odwiedziny, bo biedacy schodzili się dopiero późnym wieczorem. Wspomina: Znalazłem w przytułkach chrześcijan i żydów, starców, kobiety i dzieci. Lokują się razem, gdzie kto może […], ciekawe typy […], wielkie pole dla miłosierdzia, przede wszystkim dla serca, którego w pierwszym rzędzie potrzebują wszyscy. Nie śmiałbym nikogo potępić, ani za próżniactwo, ani za pijaństwo, ani za kradzież, zwłaszcza w dzisiejszych czasach – kogóż nie zepsuły te czasy.

Przytułki te przeszły spod opieki ks. prałata Chełmickiego pod zarząd Magistratu, a nowy proboszcz chciał mieć kontakt z biedotą, aby dzięki katolickiemu wpływowi mogli oni powrócić do społeczeństwa jako wartościowe jednostki. Pomyślał więc o sprowadzeniu braci albertynów i sióstr albertynek do pracy w przytułkach. Udał się osobiście do matki Bernardyny Jabłońskiej, przełożonej albertynek i do przełożonego albertynów, brata Piotra, aby prosić o objęcie pracy w dwóch przytułkach znajdujących się na terenie jego parafii. Chciał bowiem tak urządzić przytułek nocny dla kobiet i drugi dla mężczyzn, aby uniknąć zgorszenia, jakie daje leniwy żebrak i pijana kobieta, gdy lokują się razem do spania. Zarówno siostry, jak i bracia albertyni podjęli zaproszenie ks. Ignacego i od 20 października 1919 roku objęli pracę w przytułkach. Bł. ks. Ignacy bardzo cenił ich poświęcenie, opiekował się nimi duchowo i pomagał materialnie, często też odwiedzał przytułki.

Dla całej parafii, zaraz na początku swojego proboszczostwa, ks. Ignacy Kłopotowski zorganizował misje, celem odnowy duchowej, a potem co roku ponawiał je już w formie skróconej. Organizując odnowienie misji parafialnych i corocznych rekolekcji wielkopostnych, oddzielnie czynił to w zakładach dla biedoty. Martwił się zachowaniem dziewcząt złego prowadzenia i dawał im pieniądze, aby tylko nie szły zarabiać na ulicy. „Dla niego ratowanie dusz ludzkich było ważniejsze niż pieniądze” – to stwierdzenia, które powtarzały się w zeznaniach świadków jego życia.

Troska o ubogich parafian

Błogosławiony ks. Ignacy specjalną troską duszpasterską otaczał parafian bezdomnych, chorych, nie mających pracy oraz dzieci rodzin wielodzietnych i ubogich. Na terenie parafii działały różne organizacje filantropijne, jak: Towarzystwo Opieki nad Dziećmi, Polski Komitet Pomocy Dzieciom, Towarzystwo Opieki nad Niemowlętami, Koło Prażan, Fundacja im. Wacława Mańkowskiego, Pogotowie Opiekuńcze dla Dzieci subsydiowane przez Magistrat i Komisariat Rządu Miasta Stołecznego Warszawy. Chociaż towarzystwa te prowadziły swoje zakłady otwarte i zamknięte, dając wielką pomoc potrzebującym, to jednak działalność ta nie ogarniała wszystkich potrzeb praskiej biedoty, do której doszli jeszcze inwalidzi wojenni i repatrianci z Rosji.

W pierwszej kolejności bł. ks. Ignacy zajmował się domami noclegowymi, które prowadzili albertyni i albertynki. Często odwiedzał domy, przyprowadzał tam „najbiedniejszych, nie mających żadnych środków do życia”, przychodził to na katechezę, to na modlitwy lub w porze posiłków. Gdy w 1923 roku władza kościelna nakazała rozdział albertynek od albertynów, bł. ks. Ignacy, przewidując problem, założył Towarzystwo Pomocy dla Bezdomnych imienia Brata Alberta, aby umożliwić zakup domu siostrom albertynkom. Magistrat miasta urządził nowe domy noclegowe w Warszawie na Lesznie i wzywał albertynki do przeniesienia swojej pracy na Leszno. Bł. ks. Ignacy, który sprowadził z Krakowa siostry albertynki, tłumaczył, że Praga bez albertynek obejść się nie może. Dzięki Towarzystwu Opieki im. Brata Alberta przekazano siostrom dom przy ul. Kawęczyńskiej 4. Siostry albertynki przeniosły się tam 7 październiku 1925 roku i napisały w swojej Kronice: Nowy ten dom, jakby naumyślnie zbudowany na klasztor – otoczony wysokim murem, zajęły siostry i zaraz wzięły staruszki i kaleki w swą opiekę. Chociaż odeszły do sąsiedniej parafii, nie opuściły Pragi i praskiej biedoty, na której tak zależało bł. ks. Ignacemu. I trzeba dodać, że pracują tam do dnia dzisiejszego.

W miejsce domów noclegowych powstał Zakład dla starców i dom pracy dla chłopców – Dom Matki Boskiej Loretańskiej. W pobliżu przy ul Floriańskiej 2 mieścił się Zakład św. Teresy, a na rogu ul. Floriańskiej i Jagiellońskiej – Dom Weteranów z 1863 roku, w którym urządzona była kaplica. Wszystkie wymienione zakłady dobroczynne skupione były w pobliżu kościoła parafialnego, a Stowarzyszenie Pań Miłosierdzia oraz inne czyniły wiele dobra pod kierunkiem Proboszcza.

Poza zakładami stałymi bł. ks. Ignacy organizował tzw. „kuchnie dla biednych”, które od 1928 roku prowadziły, założone przez niego, siostry loretanki. Wydawano do 300 obiadów dziennie, część z nich ubodzy zabierali do domów, a część spożywano na miejscu. Po śmierci swego Założyciela siostry loretanki przeniosły tę kuchnię z pomieszczeń plebanii do swego domu przy ul. Namiestnikowskiej 6.

Świadkowie zwracają uwagę na miłosierdzie świadczone osobiście przez ks. Ignacego, a mianowicie jego pomoc żonom opuszczonym przez mężów w załatwieniu spraw sądowych dotyczących ich utrzymania, czy pomoc rodzicom opuszczonym przez dzieci. Często z kuchni wynosił najlepsze produkty, a gdy gospodyni się gniewała, tłumaczył jej, że przekaże to bardziej potrzebującym. Kancelistce parafialnej, która ciężko zachorowała, osobiście nosił obiady, starał się o lekarzy, zorganizował stałą opiekę i zajął się wykształceniem jej córki. Nawet posługując w konfesjonale, gdy zauważył penitenta w potrzebie materialnej, prosił, aby przyszedł do niego po pomoc. Streszczeniem całej troski bł. ks. Kłopotowskiego o indywidualne potrzeby ludzkie niech będzie świadectwo współpracującego z nim kapłana ks. Jana Podbielskiego: Byłem świadkiem niejednej pomocy świadczonej ludziom przez ks. Kłopotowskiego. Miał miękkie serce dla biednych, był bardzo czuły dla wszelkiej nędzy i choć sam był często w tarapatach materialnych, nigdy nie wypędzał potrzebujących. Jako skarbnik kurialny często wspólnie z ks. Kłopotowskim omawialiśmy sprawę pomocy biednym (…), czasem przychodził i mnie pytał: Jasiu, jest tam u ciebie możliwość świadczenia pomocy dla X czy Y?.

s. M. Klara Bielecka CSL

the Kick-ass Multipurpose WordPress Theme

© 2026 Kicker. All Rights Reserved.